sobota, 11 lutego 2012

Rozdział 4 (p.s będę czasem pisać w rozdziałach)

minęło już  kilka dni odkąd Justin pojechał na koncert miałam sen że jestem jakąś sławą czy coś nagle zaczęłam słyszeć "obudź się, obudź się " i jeszcze ranne słońce świeciło mi w twarz w końcu otworzyłam oczy
- Dzień dobry -odezwał się Justin
-Witaj
zauważyłam że Justin coś trzyma
- przez ten czas jak spałaś zrobiłem ci śniadanie
- o dziękuje - Uśmiechnęłam się
- proszę ! nie ma sprawy
-szybko wróciłeś
- no tak ! - spojrzał na swoje buty przez chwilę
- mm.. Pyszne , sam robiłeś ?
- tak - lekko się uśmiechną
- ok jesteś już to sobie idę !
-zostań jeszcze trochę! -powiedział z nadzieją
- no ale...
- ale co ? - powiedział smutno
- no nie wiem sama ...
- no proszę
- no dobra niech ci będzie
wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki się ubrać i odświeżyć

*
- jakie masz plany na lato ?
- a co ?
-nic tak się pytam
- aha jeszcze nie wiem
- a może może...( i się zaciął przy tym)
- co ?
- no może byś trochę czasu spędziła ze mną
- no sama nie wiem !
- Proszę
- no ale co byśmy robili ?
- nie wiem może byśmy pochodzili po mieście , zagrali w kosza czy coś takiego
-aha
- czyli co ?
- zastanowię się - odetchną z ulgą
- no na pewno się zgodzisz
- nie wiesz daj mi czas do namysłu!
- Okeey
-mogę już iść ?
- Nie !
- a to niby czemu ?
- chcę trochę pogadać
- a niby o czym ?
- nie mam pojęcia
- no, sam widzisz nawet nie wiesz o czym gadać !
ruszyłam w stronę drzwi
gdy nagle odbiegł Justin
- Czekaj !
- co znów ?
- no wiesz lato będzie już niedługo więc
- więc co ?
- proszę powiedz mi teraz !
- wiesz co ? no dobra ! ale robię to tylko dla ciebie
- Super
- i to już wszystko co chcesz powiedzieć ?
- nie
- to co chcesz jeszcze mi powiedzieć ?
- no.. kurczę zapomniałem! - zaśmiałam się
- gratuluję mądrości !
- dziękuje wiem że jestem mądry !
- tak ! Einstein to przy tobie matoł
- nom !
- uh..!
- kurczę chyba niektóre rzeczy muszę zapisywać na kartkach
- chyba tak
- masz na dziś wieczór jakieś plany ?
- Nie ale w sumie myślałam że wieczorem pójdę na podwórko wezmę koc
i będę siedzieć i patrzeć na gwiazdy dziś ma być 99% nieba
- a czy mogę do ciebie dołączyć ?
- a możesz dołączyć !
- to super - uśmiechną się
- no to już idę pa !
- no dobrze pa
*

założyłam legginsy i śliczną sukienkę wraz z wisiorkiem w kształcie serduszka
a że było ciepło wzięłam ze sobą cienką narzutkę jak by był lekki wiaterek
wzięłam koc, i swoją ukochaną książkę "ostatnia piosenka"
wyszłam na podwórko które zajmowało się za domem i rozłożyłam koc i usiadłam, nagle pojawił się Justin
- Cześć - był uśmiechnięty
- Cześć
- co tam u ciebie ?
- a nic ciekawego
- rozumiem
- a u ciebie ?
- to samo nic ciekawego i częste spotkania z fanami
- to fajnie twoje fanki się z pewnością cieszą
przez chwilę była cisza więc poczytałam chwilkę książkę i ją odłożyłam
-o fajna książka ?
- tak , ale lubię też zmierzch jest super
- o nie znałem cię od tej strony
- no widzisz słabo mnie znasz !
- no to nadrobimy to teraz
- serio ?
- tak serio
- kiedy masz urodziny ?
- 25 września
- o to se zapisze
- co może w notesiku ?- zaśmiałam się
- a no w notesiku
- no dobra !
- Jaki jest twój ulubiony kolor ?
- fioletowy
- no kurcze ja tez lubię fioletowy
- to źle ?
- nie cieszy mnie to
- to świetnie
- masz chłopaka ?
- co ty mi za pytania zadajesz !
- no przecież nadrabiam wiadomości
- nie
- skąd jesteś ?
- z Polski
- jaki jest twój ulubiony kwiat?
- róża
- masz Twittera ?
-mam
- a klikniesz na moim profilu "Following"
- już to kiedyś zrobiłam
- to fajnie
- no
- popatrzmy w gwiazdy
- są piękne - oparłam głowę na jego ramieniu
- masz rację -przyznał
Justin spojrzał nagle na mnie patrzał mi w oczy w sumie ja też w jego patrzyłam
- masz ładne oczy - powiedział
- dziękuje
nagle zbliżył się do mnie i mnie pocałował
-przepraszam nie powinienem
- nie musisz przepraszać- uśmiechną się
- to fajnie - przytuliłam go
zauważyłam że Justin o czymś myśli
- o czym tak myślisz ?
- nie potrafię powiedzieć tego słowami
- proszę powiedz !
- to trudne dla mnie żeby to mówić
- dobra nie musisz mówić
- na prawdę?
- na prawdę
- zatańczysz ze mną ?
- kiedy ?
- teraz
- ale nie ma muzyki !
- to będzie
nagle z ktoś włączył muzykę
- jeśli to ci poprawi humor to dobrze !
nagle poszłam do domu byłam bardzo zmęczona i poszłam spać




środa, 1 lutego 2012

info!

Sorry , ale przez kilka dni nie będę pisać na blogu przez jakiś czas bo mam mało czasu  !

poniedziałek, 30 stycznia 2012

dzień 3

Wstałam rano, i patrze justin się gdzieś szykuje, no to ja idę na dół i jem śniadanie po 20 min ktoś dzwoni do drzwi, Ania je otwiera a tam justin i się pyta:

justin- hej czy jest weronika ?


ania- tak jest w kuchni, je śniadanie
justin- a możesz ja zawołać ?
Ania- tak jasne, Weronika !!
TY- co ??
Ania- ktoś do c.b
TY- kto znów ?
justin - to ja justin przyjdziesz do mnie do domu za 10 min ?
ania- pewnie że pójdzie
ty- tak zaraz do cb przyjde

po 10 min

pukam do drzwi justina

ty- hej, co tam ?
justin- no hej, spoko a u cb
ty- tez dobrze
justin -to może wejdziesz do domu bo na progu to tak nie za bardzo
ty- okey
justin- wyjeżdżam jutro na koncert
ja- Super !
Justin- Czy byś mogła zaopiekować się na ten czas moim pieskiem Sammy
ja- ta jasne!
Justin - a czy byś mogła zostać na ten czas u mnie do puki nie wrócę bo sammy nie lubi nowego terenu ?
ja- oki
Justin- to super nie będzie mnie 5 , 10 dni góra miesiąc
ja- okey
dał m zapasowe klucze a ja poszłam do domu
a wtedy zauważyłam na ulicy Charlsa
On- o cześć !
ja- cześć, co tu niby robisz ?
on- zwiedzam teren !
ja - taaa
on- no tak!
potem się przebrałam i spędziłam cały dzień na fajnej imprezie z Anią

sobota, 28 stycznia 2012

część 2

poszłam szybko spać dość szybko, za snęłam
kolejnego dnia obudziłam, się do mojego pokoju weszła Ania .
Ania-ktoś do c.b przyszedł
ja- ale kto
Ania- zobaczysz przyjdź zaraz do kuchni !
ja- no! powiedz mi
Ania- przyjdziesz to zobaczysz
ja-dobra ok !

cóż kto ,to może być przecież nikogo ,tu prawie nie znam pomyślałam
założyłam granatowe legginsy i tunikę ,oraz wisiorek z serduszkiem 
weszłam ,do kuchni zobaczyłam że na 1 krześle siedzi Justin
urwałam ,się i poszłam na spacer chwile potem wpadłam na jakiegoś chłopaka
on-przepraszam,nic się nie stało , żyjesz ?
ja-tak ,wszystko okey !
on- Cześć jestem Charles (cz.Czarlz)
ja- a ja Weronika 
on- nie widziałem nigdy ciebie,na mieście ,jesteś nowa?
ja-tak ,od wczoraj
on- jaki masz numer telefonu   ?
ja -53245..... 
on- a ja 4562.....
ja-może się przejdziemy
on- z chęcią ! 
 gdy w końcu poszliśmy ,do kafejki na gorącą czekoladę .
Gdy rozmawialiśmy opowiadał wtedy dowcip ,nagle zobaczyłam Justina 
który widział mnie za szybą , w tym momencie przestałam, się śmiać  a moja 
twarz zrobiła ,się smutna 
gdy już wróciłam byłam na swojej ulicy , i podszedł Justin
Justin - z kim tam byłaś ?
ja-ale gdzie  ?
on-przecież wiesz widziałaś mnie !
byłam w tym momencie w szoku
ja- ale,to moja sprawa !
on- no ale powiedz chociaż imię 
ja- yy...Charles 
on - znam go !
ja- doprawdy tutaj może 100 albo 50 takich osób mieszkać
on-ale jego zna połowa miasta ,a widziałem go od tyłu
ja- aha..okey 
wieczorem założyłam ładną czerwoną sukienkę  ten wisiorek z serduszkiem
poszłam pochodzić po mieście po przepięknych Nowo Jorskich wieczornych ulicach weszłam do kina na fajny film spostrzegłam się nagle  że koło mnie siedzi Charles i Justin siedziałam po między i nie wiedziałam co robić !
Justin- O witaj !  skąd się tutaj wzięłaś ?
ja-poszłam się przejść po mieście i tak tu zaszłam a ty iii Chaarles...?
 Justin-a też tak 
ja- aha fajnie 
Charles- no cóż  (burkną)
po filmie Justin mnie odprowadził 
ja- a tak na  poważnie to skąd się tam wziąłeś   ? chyba mnie nie śledzisz !
on- no wiesz !  
ja- sprytny jesteś 
on- a może przyjdziesz do mnie jutro 
ja- chętnie
on- to do Jutra 
ja- ok !pa 
weszłam do meszkania
Ania- i jak tam było?
ja- okeey !  ( westchnęłam)
Ania- i tyle ?
ja- no tyle ! jestem zmęczona daj mi spać 
poszłam do pokoju ale niestety Justin mieszkał na wprost co oznaczało że widział czasem co robię np. czeszę włosy ,piszę na kompie 
cóż zasnęłam mimo tego jak Suseł !  
 

piątek, 27 stycznia 2012

dzień 1

obudziłam ,się z  rana lekko ,nie wyspana ledwo się , do wiedzałam o przeprowadzce, do Nowego Yorku
przynajmniej miała jechać ,ze mną przyjaciółka więc ,nie czułam się źle
już jak byliśmy, na miejscu w nowym domu zostawiłam rzeczy i poszłam
,z przyjaciółką na dwór ona poszła ,na zakupy a ja rozejrzeć ,po okolicy
nagle zastała mnie ulewa, na dworze lało jak z cebra ,a nie miałam przy sobie klucza zostawiłam, go w torebce a torebkę ,w nowym domu wykrztusiłam , no cóż
a ona była w trakcie zakupowych szaleństw pomyślałam żeby ,nie stać tak na dworze bo zachoruje poszłam ,do najbliższego mieszkania koło domu
i zadzwoniłam ,do dzwonka który wdawał znany dźwięk Dink doonk.....
nagle ktoś otworzył drzwi
-Cześć
-Hej
 
-Przepraszam czy czasem nie jesteś J.B?
-tak,a co ? 
-ohh..... 
-Czy mogę wejść do c.b ,bo zapomniałam kluczy? 
-ta jasne! proszę wejdź  
-dzięki  
"no i usiadłam na kanapie w salonie osuszyłam się"
-Czy masz coś do picia ?
- a mam lemoniadę
-Ok!
-proszę !
- a gdzie jest łazienka ,bo przez tą ulewę rozwaliły mi się włosy ?
- prosto i w lewo
PO 2 Minutach !
- może odprowadzić cię ?
-no dobrze ,ale to nie daleko :)
-no ale pewności nigdy za dużo ;)
Zamyka drzwi
-to od kiedy tutaj mieszkasz?
-od dziś :)
uśmiechną się
-jak masz na imię?
- Weronika 
-ładne imię 
-do prawdy ? dzięki ty też masz ładne imię
dobra Okey to już tu !'
-pa mam nadzieję że cię jeszcze zobaczę ! ;D
- pa ! 
odrzekłam i poszłam do domu !